Najnowsze wpisy, strona 7


Bezrobocie, dzień 136.


19 maja 2021, 13:19

Bluzka czarna, rękawy ponieśli

Bezrobocie, dzien 126.


09 maja 2021, 22:15

Całe popołudnie na działce zaowocowało tym, że Obywatel zagnał do łopat swoje dzieci. Zasypywali rów,  w którym leżał kabel na wodę lub prąd, łotewer. Siedziałam na murku i przyglądałam się temu fascynującemu zjawisku. Moje dzieci pracowały fizycznie aż pot lał się po dupie. 

Siedziałam tak sobie, bo miałam przerwę (ściągałam korę z plastrów drewna czereśniowego) i z głośnym mlaśnięciem odrywałam się od butelki z piwem bezalkoholowym. Co ważne dla dalszej części tej baśni,  moje dzieci również miały za sobą po butelce piwa 0%. 

I nagle tak mi się jakoś nieswojo zrobiło, bo oni pracują, a ja się obijam, że wstałam celem kontynuacji swojej pracy, ale zanim oddaliłam się hen daleko, to chciałam dodać im otuchy, poklepać po plecach spracowanych i rzekłam, że ocho, to się dziś napracowaliście... na co starszy, spracowany w diabły machaniem łopatą rzekł mi, że tak ciężko mu, tak ciężko, że zobacz mama, aż mam odciski na dłoniach... i sciągnął rękawice, żeby mi udowodnić. Młodszy, wdrażając w życie instynkt samozachowawczy, oparł się o łopatę i nastawił uszu, bo zwąchał okazję. 

Spojrzałam na dlonie Gustawa i - całkiem nieświadomie - zaczęłam jojczyć, że mój boszzzzz.....

Gustaw: tak mnie bolą ręce....

ja: ...no wiem, Gucio, domyślam się. Jeszcze jakiś czas Cie pobolą...

Gustaw: ...że jutro....

Ja: ...no jutro też odczujesz....

Gustaw: ....nie będę mógł utrzymać długopisu.

 

Wtedy z rąk Jana wypadła łopata, na twarz wpełzł wyraz udręczenia i....było już pozamiatane. Nieważne, że piwo było bezalkoholowe. Ważne, że zachowali się jak rasowi mężczyźni. 

 

Ja: rozumiem. Chyba. Czy Wy zamierzacie mi przekazać,  że jutro nie idziecie do szkoły?

 

W sumie.... powiedzą, że mieli wykopki czy coś, jakby ktoś pytał. Chociaż to nie ta pora. Pomyślałam, że właściwie....? Wlaściwie czemu nie. Niech korzystają póki można jeszcze zrzucić winę na awarię internetu. Świat się nie skończy. Oni się wyśpią, ja się wyśpię. A muszę mieć siły na jutro, bo poniedziałek to taki dzień tygodnia, kiedy dobrze jest zacząć coś nowego. I ja jutro muszę mieć siły, by zmierzyć się ze swoim odbiciem w lustrze, a odbicie to będzie miało grzywkę. Postanowione.

Juz sie wyedukowałam w temacie na jutjubie i tak, to będzie ten dzień.

Że co. Że ja sobie nie zetnę grzywki sama? Nie? No to hold my beer.  

Bezrobocie, dzień 125.


06 maja 2021, 20:25

Bluzka, tunika

 

Zorientowałam się, że w mojej szafie, z czasów kiedy byłam rasowym urzędasem, panowanie objęły ciuchy o ciemnej barwie.
Zagadką dla mnie samej jest to, jakim cudem ten psychodelik znalazł się na wieszaku?

Jeśli jesteś świrem mentalnie osadzonym w latach 70, a urodzonym jednak jakąś dekadę, dwie dekady później, to w ogóle się nie zastanawiaj!
Bluzka/tunika z lejącego, cieniutkiego materiału, cudownie falująca podczas odgarniania pukli przez ramię. Luźno puszczona w dół siega za cztery litery.
Świecidełka rozsiane na froncie odbijają elegancko promienie słońca (albo blask księżyca- wersja dla romantyczek).
Nówka sztuka niechodzona.
Jakbym o czymś zapomniala, to pisz i pytaj.

 

No i napisala, zapytała i kupiła.

Bezrobocie, dzien 122.


05 maja 2021, 23:23

To będzie wpis bez sensu, ładu i składu, ale jakże znaczący.

Mialam trzy sny w jednym. Sen poklatkowy. W pierwszym ujęciu śniłam, że stoję w kolejce do okienka, a przede mną stoi Szelągowska zalana w trzy dupy i chichocze jak siuśmajta. Może to ostrzeżenie przed wykonaniem tego remont dużego pokoju, co to mam go w planach?

 

W drugim ujęciu też stałam. Stałam na jakiejś polanie? Na wale raczej. Widziałam siebie od tyłu.  Miałam rozpuszczone włosy i ubrana bylam w sukienkę, której aktualnie nie mogę opchnąć na vinted.  Taka tam. Dluga w kratę.  Patrzyłam przed siebie, a z wału rozciągał się piekny widok po horyzont i przedstawiał same bujne trawy. Wiało, mocno wiało w tym drugim ujęciu i widzialam płomień ognia niesiony przez wiatr. Płomień nie mógł podpalić traw, bo nie były suche, a soczyście zielone. Widziałam jak płomień unosi się i opada, zakręca i znowu unosi się i opada. A całość przedstawiona była jak w animacji. Jakby malowana farbami. I znowu....czy był to sen o tym, żeby nie igrać z farbami? Malowanie ścian w pokoju nie chu chu? Zły pomysł?

 

W trzecim ujęciu byłam znowu pracownikiem instytucji państwowej i niańczyłam do snu sól tej ziemi, nadzieję na lepszą przyszłość i godną emeryturę dla emerytów. Czyli najmłodszych przedszkolaków kładłam na leżaki. Nie mam pomysłu na interpretację. Za to Obywatel ma: a mnie się śnił pogrzeb. Staliśmy nad grobem - chlopaki, ty i ja. I ksiądz. Ksiądz nagle mówi, że może coś zaśpiewajmy. I nagle ty wyskakujesz CHWAAAAŁA NA WYSOKOŚCI,  CHWAAAAAŁA NA WYSOKOŚCI,  A-PO-KOJ...NA-ZIE-MI!

 

No to idę wybierać farbę. 

 

Bezrobocie, dzień 118.


01 maja 2021, 20:20

Sukienka, tunika

....albo kieca, która zakryje pęknięcie na tyłku.

Sprzedam Tobie sukienkę, parafrazując Kazika, krótką z przodu, długą z tyłu (i wąąąsy na przedzie. Jeśli znasz piosenkę).
Tunika siega do połowy uda, wiec dosyć odważnie i z tego względu odradzam Ci ubranie jej na stypę, bo przecież nie Ty jesteś tam główną atrakcją. Ale juz na Sylwestra?! Czemu nie. Dzięki dłuższemu tyłowi możesz się bezkolizyjnie schylić, jak coś Ci upadnie. Sylwester za pasem, my kobiety cos o tym wiemy.
Kozaki za kolano do na wysokim obcasie do tej sukienki robią robotę. Albo muszkieterki. Zacnie, prawda? I do tego ramoneska. Albo albo albo (ale to tylko podpowiedź dla odważnych) kapelusz!
Jak widzisz, sukienka ma dwie kieszenie, ale powiedzmy sobie szczerze. Jak włożysz tam telefon, to sukienka sie opuści dając złudzenie potężnej wady kręgosłupa.
Kiecka otula ciało szczelnie i bezczelnie.
Wiec wiesz. Rozumiesz. Już koniec kwietnia. Grudzień majaczy na horyzoncie i znoszą obostrzenia.
Rozmiar kiecki to L/XL, ale pamiętaj, że to dzianinka. Jak jesteś ciut mniejsza, to w ogóle wystrzałowo.

 

Dobra.

Dobra jest zupa z bobra.

Ale z okazji sprzedaży kolejnej rzeczy postanowiłam, że uczczę to częściowo pomalowanymi paznokciami.