Najnowsze wpisy, strona 10


Bezrobocie, dzień....68!!!


12 marca 2021, 23:52

 

Gustaw: mama, nie mam majtek!

 

Ja: Gustaw, nie mam pracy!

 

 

 

Się licytuje, gzub jeden.

 

Wyprałam mu te gacie, niech ma.

 

Piątek. Ale nie byle jaki. Dziś słoneczny piątek po śnieżnym, zimnym, wietrznym i nieprzyjemnym czwartku. Poza tym dzisiaj właśnie Szef obchodzi swoje 75 urodziny. Wczoraj,
a konto dnia dzisiejszego, dałam mu opieprz, że wiecznie marudzi. Że ile można. Że mogło być gorzej, a ten utyskuje, bo kolano go boli, bo nie ma wydolności jak 50latek, bo szybciej się męczy. Siedziałam na tylnej kanapie jego samochodu, bo akurat zaparkowaliśmy pod apteką, a przed nami była w planach wycieczka do centrum ogrodniczego, spod tej apteki. I zaczął mi marudzić. Że z czego tu się cieszyć. No jak ja słyszę takie teksty, to białko mi się ścina. Więc zaczęłam go opieprzać. Akurat byłam przy trzecim akapicie tyrady, kiedy ktoś zapukał w okno. Już chciałam warknąć, żeby się odpieprzyli, bo mam ważny monolog, ale kątem oka dojrzałam żarówiastą kamizelkę. Zaraz za kamizelką pojawiły się dwa złączone palce, które zaczęły salutować. A potem nastąpiło zapoznanie przyszłego solenizanta ze starszą aspirant Malinowską (dajmy na to)
z komendy policji. Kiedy usłyszałam Panie kierowco szanowny, zaparkował pan na zakazie….. to naciągnęłam maseczkę z brody aż po brwi, bo nie chciałam być jakoś kojarzona z bratem przez te wybryki Szefa.

 

Kiedy było już po wszystkim, to kazałam Szefowi dopatrywać się w zaistniałej sytuacji palca Bożego.
Bo ja to ujrzałam tak: mój opiernicz + upomnienie policji za parkowanie na zakazie = prezent na nadchodzące urodziny. Następnym razem nie będzie ostrzeżenia, a od razu dostanie bana od życia. Dopatruj się w tej akcji ostrzeżenia! Nie na darmo dzieci zwą mnie Wszechmocną. Jestem posłańcem dobrych, złych i w zasadzie….wszelkich wiadomości.  Nie możesz zignorować tego znaku, weź się w garść i nie opieprzaj się w życiu na tej emeryturze, zrób coś zamiast marudzić i dramatyzować. I jak do mnie mówisz, a akurat siedzisz, to podkurczaj nogi, bo jak masz wyprostowane, to pierniczysz głupoty, przy zgiętych masz lepsze przepływy jakieś i gadasz z sensem.

 

Szef płakał ze śmiechu, ale mam nadzieję, że moje słowa potraktuje serio. Całe zdarzenie chyba jednak do niego zaczęło docierać, bo dzisiaj podobno wstał już po 6 i chciał się golić z kilkudniowego zarostu, tak się otrząsnął. Powstrzymał się chyba jedynie dlatego, że jakby obudził Szefową, to miałby drugi z rzędu opieprz. Odczekał ponoć do 8 i zaczął się golić. Zadzwoniłam do niego z życzeniami, to akurat ogolił sobie pół twarzy. Na drugiej części wysmarowany był pianką, ale dzielnie odebrał telefon. No!

 

No to wyprałam Gustawowi te galoty i suszę na grzejniku, bo południe za pasem, a ten w piżamie lata. Co ja z nimi mam. Cyrk na kółkach kwadratowe jaja.

 

Ale z Szefową też jest wesoło. Kiedyś broniła się przed smartfonem, a teraz, jak wypuszczamy się na długie spacery z Kluską, to mi puszcza na tel. z YT piosenki i śpiewa. Na przykład Andre „Ale Ale Aleksandra”. Nie wspomnę o tym, że jak rano wstaje, to zdąży się wysikać i ubrać oraz zalać herbatę i od razu ładuje Tomka Strzelczyka w necie i ogląda jego popisy kulinarne przegryzając zrobioną naprędce kanapką. Wiem, bo kiedyś ich nawiedziłam rano
i z Szefową kontakt był mglisty, bo surfowała. Zapowiedziałam, że oddam ją i jej wnuki na odwyk.

 

Jak założy tik toka, to sama się wydziedziczę.

 

Bezrobocie, dzień 40


12 lutego 2021, 09:53

Dzisiaj rano taki jeden, nie będę wskazywała palcem który, wszedł do kuchni w piżamie, boso i powiedział do mnie tak: Mamuś, dzięki, naprawdę..... Kolejny raz w piątek będę mial nieobecność, bo mam rano angielski.

 

I tak.... najpierw mnie zmroziło, że jak to, że ja nie ogarnęłam i to już kolejny tydzień tego zakichanego piątku, który powinien być, a nie jest wpisany w plan i ten od focha nie poszedł na lekcję! Aaaaaale zaraz potem mnie naszła refleksja, że kurwa mać, halo, że co? Kazałam rozpisać nowy plan, wydrukować i przywiesić na gwoździu nad biurkiem. I się pilnować, bo dosyć już tego niańczenia! Co wieczór kazałam sobie składać raport z minionego dnia (i mam na myśli lekcje) i harmonogram na dzień następny, który to harmonogram ma uwzględniać pobudkę. Zaprawę poranną daruję, a wcale bym nie musiała, bo mieszkamy na 4 piętrze i pies jest, co bardzo ułatwia wymyślanie zadań na poranne rozbudzenie. Wysłałam komunikat o wieczornych raportach i porannych ćwiczeniach i odgwizdałam koniec komunikatu, spocznij. Plan wchodzi w życie od niedzieli wieczór.

 

Bezrobocie, dzień 39


11 lutego 2021, 10:53

Kiedy wszyscy poszli spać, wlazłam w internety i wpadłam na test pt. "Jakim pączkiem jestes?"

No doprawdy.

10 pytań. Poszłam jak burza i wyszło mi, że jestem fit-pączkiem (bez cukru i glutenu! Nieustannie starsz się być kimś, kim tak naprawdę nie jesteś. Pora zaakceptować fakt, że bliżej Ci do kulki - chyba: kluski - mocy, niż do pączka. Spójrz prawdzie w oczy, ona Cię wyzwoli).

 

Pokombinowałam, przemyślałam i wpadłam na to, dlaczego test wyszedł tak, a nie inaczej. Jedno z pytań brzmiało mniej więcej tak: wyobraź sobie, że bierzesz udział w konkursie na to, kto zje największą ilość pączków w określonym czasie. Możesz sobie wybrać partnerkę do tej konkurencji: 1. Gosia Rozenek, 2. Magda Gessler, 3. Ania Lewandowska, 4. Asia Przetakiewcz.

Wybrałam Gessler bez zastanowienia, a to był błąd, bo ona wygląda jak pączuś i to mnie zmyliło. To te pozostałe wygladają na takie, co to jak dorwą się do pączka, to zassają i na jednym się nie skończy.

 

Aneksem zrobiłam poprawkę i zamiast Magdy, zaznaczyłam Gosię. Wynik testu uległ diametralnej zmianie i brzmiał teraz tak: Jesteś pączkiem z adwokatem! Jesteś urodzoną duszą towarzystwa. Jednak prawdziwie docenić potrafią Cię jedynie osoby o wyszukanym smaku. Nie zmieniasz się pod wpływem chwilowych trendów,a to zapewniło Ci grono oddanych smakoszy, którzy niezmiernie CIę cenią. I chyba chodziło o alkoholików.

 

Przypomniało mi się jedno z pytań o nadzienie. Że gdybym miała poczęstować pączkiem kogoś, kogo nie lubię, to jakie nadzienie bym wcisnęła w pączek? Zawiesiłam się między nadzieniem z chrzanu a nadzieniem z fasolki po bretońsku.

Bezrobocie, dzień 38


10 lutego 2021, 10:05

Obywatel: Jan, a wiesz co się robi w Bąkowie?

 

 Jan: ?

 

Obywatel: puszcza się bąki. Hahaha.

 

Cisza. Cisza. Cisza. I jeszcze raz cisza.

 

Jan: a co się robi w Świnoujściu?

Bezrobocie, dzien 35


07 lutego 2021, 14:26

Aplikacja pamper znalazła się jakiś czas temu na moim telefonie. I ja nie mam nic przeciwko, bo 'pamper', to dopieszczanie/rozpieszczanie, jak pokazuje mi słownik. Okazja sama się pcha, bo dwa dni temu minęłam czterdziestkę i - jak mawia większość tych, co składa mi życzenia - życie dopiero się zacznie. A w tak zwanym międzyczasie obwiśnie mi polik, pierś, poślad i morale.

 

Obywatel wziął wolne na 3 dni od moich urodzin, bo zapowiedział huczne, chociaż we własnym gronie, oblewanie. I się chłopak przejechał, bo mi się włączyła jakiś czas temu opcja hamulca alkoholowego, a w dzień czterdziestych urodzin aplikacja AA wystrzeliła jak torpeda i wylewam każdego drinka do zlewu, jak już odstoi na półce swoje 5 minut. W dodatku piecze mnie pod mostkiem drugi dzień. Zwyczajowo powiedziałabym, że to sumienie, ale nie uwzględniłam jednej zmiennej: czterech dych na liczniku. Przestraszyłam się, że pikawa moja, i tak ciut licha, strajkuje. Ból w mostku + ból brzucha niezlokalizowany dokładnie, kazały mi snuć wnioski, że to zwiastun zawału. Pewnie się o tym kiedyś maczytałam i teraz mi wiedza wróciła (szkoda, że tak nie miałam na sesjach egzaminacyjnych).

 

Chyba sobie kupię gilotynę do papieru. Bo tak.